Simon The Sorcerer 1 – recenzja

Recenzja 12 kwietnia 2006 1 minuta
Ta gra to produkcja 'Adventure Soft'. Ukazała się ona w 1993 roku i była niespodzianką. Weszła na rynek cicho i bez reklamy, ale dla graczy znających się na perełkach znaczyła dużo

Simon, początkujący iluzjonista z naszego wymiaru, przypadkowo przekracza portal do innego świata. Świata pełnego istot z książek fantasy i baśni. Okazuje się, że ściągnął go tu czarodziej Calypso, którego Szymon ma uwolnić z rąk Sordida.

Gra posiada swój własny klimat. Mimo iż widać tu zrzynki z inych gier przygodowych (najbardziej oczywistym jest sterownik do bólu przypominający SCUMM), to autorom udało się stworzyć własny świat jakby z krainy snów dziecięcych. Grafika jest bardzo dobra i także tworzy nastrój podobnie jak muzyka. Ta z intra jest po prostu znakomita! Produkt jest na luzie, pełen swobody i swoistego poczucia humoru. Gra nie jest zbyt długa, ale zagadki wymagają intensywnego myślenia, co nieco wydłuża grę. W 7 MB autorzy zawarli grę, która powinna na długo pozostać w pamięci. Po prostu GRAĆ!

Plusy

  • klimat
  • grafika
  • klimatyczna muzyka
  • humor
  • dość trudne zagadki

Minusy

  • krótka
  • brak wydawcy PL

Ocena

8

Autor: Redakcja