…fabułą. Otóż gra toczy się w bliżej nieokreślonej, choć zapewne w bardzo dalekiej, przyszłości. Ziemianie podczas badania nieznanej, oddalonej o miliardy lat świetlnych planety, o nazwie Reah (ciekawe czy nazwali ją tak sami, czy jakiś kosmita im to powiedział… A może sama powiedziała jak się wabi? Możecie dzwonić na bezpłatny numer telefonu 0 700 115 150 i zagłosować na swojego faworyta… 😉 ), odkryli pewien tajemniczy artefakt – portal do innego świata (kłaniają się „Gwiezdne wrota”). Oczywiście wszystko było przez bardzo długi czas objęte ścisłą tajemnicą, aż w końcu pozwolono pewnemu reporterowi oświecić ludzkość. Wybraniec, który przypadkowo nie nazywał się Neo, ani nic w tym guście, 😉 został przetransportowany na miejsce, kiedy nagle zaczęło się dziać coś dziwnego. Portal zaczął znikać… Reporter, nie namyślając się długo, skorzystał z jedynej i zapewne ostatniej okazji i wskoczył w portal, który w tej samej chwili zniknął na dobre. Pozostało mu tylko zmierzyć się z nieznanym…
I to właściwie wszystko. Nie wiesz gdzie jesteś, nie wiesz co masz robić, nie wiesz po prostu nic ;). Co jakiś czas zmienia się sceneria, aż w końcu okazuje się że… Ha, nie powiem – musicie sami przejść grę to się dowiecie ;). A mówiąc serio, to koniec jest naprawdę zaskakujący. Oprawa audio-wizualna jest na 9, a biorąc poprawkę na to, że zrobili to Polacy, to na 10 ;). No cóż, grafa jest rewelacyjna, pełne trzy wymiarki i tak dalej ;). Można lookać się w boki, do tyłu, a nawet w niebo. Jedyne co mnie wnerwia, to to, że nie można zobaczyć jakiej „marki” są buty naszego bohatera ;). Jeżeli chodzi o postacie występujące w grze, to są one żywymi aktorami (chociaż czasami wyglądają jakby było inaczej, ale o tym za chwilę). Może to i dobrze, bo nie wiadomo jakby grafikom z Avalonu udało się stworzyć ludzi (lepiej sobie nie wyobrażać ;)), tylko ci „aktorzy” są jacyś tacy… hmm, mało „wczuci” w swoje role ;). Ale nic to, nie ma nic doskonałego. To chyba wszystko, co miałem do powiedzenia o grafie. Jeżeli chodzi o muzyczkę i odgłosy to nie mam nic do zarzucenia.
Interfejs ;). Jest on trochę nietypowy. Ogólnie to przedmiotów jest bardzo mało (ok. 4-5 na „krainę” ;)), a wykorzystywanie ich wyglada następująco: najeżdżamy mychą na jakiś element na ekranie i jeżeli można na nim użyć przedmiotu, który posiadamy, ten podświetla się na zielono. Zapewne wyda się to Wam wielkim uproszczeniem – w sumie może i tak. Jednak w trakcie gry nie robi to dużej różnicy. Sam musisz myśleć, co, gdzie i jak. Wskazanie przedmiotu przez komputer jest dopiero jakby potwierdzeniem domysłu grającego, a za to nie trzeba próbować wszystkiego na wszystkim ;).
Zagadki. Są dosyć nietypowe. Nie ma tu wiele zagadek typu Jack Orlando – chodzimy i robimy co dusza zapragnie, aby tylko zabrać babci tę sztuczną szczękę, którą być może uda nam się przekupić sąsiada ;). Bardzo dużo jest zadań logicznych, wręcz mechanicznych 😉 – ułożyć puzzle, ustawić lustra, aby światło podgrzało „coś tam”, przekręcić odpowiednio w stosunku do chomika żarówkę ;))) itd.
Ogólnie rzecz biorąc REAH jest bardzo udaną przygodówką z piękną grafiką i tajemniczym klimatem (to ostatnie ma w tej grze ogromną wagę), która po raz kolejny potwierdza to, że „Polak potrafi” ;). Co tu dużo mówić – sami sprawdźcie ;))!
Plusy
- fabuła
- klimat
- muzyka
- długość rozgrywki
Minusy
- mała ilość przedmiotów do zebrania
- mało intuicyjny interface
Ocena
9