Leisure Suit Larry 6 – recenzja

Recenzja 12 kwietnia 2006 3 minut
Gry komputerowe możemy dzielić różnie, np.: na gatunki, na ilość zajmowanego miejsca na twardzielu, ja jednak ostatnio komputerowe produkcje dzielę na kultowe i niekultowe. Do tych pierwszych niewątpliwie się zalicza seria Leisure Suit Larry, która opowiada o miłosnych perypetiach pana w średnim wieku. Dziś przedstawię Wam szóstą część jego przygód

Intro, jak w każdej chyba części Larry’ego jest efektowne i na pewno zachęca do grania. W tym filmiku dowiadujemy się, iż Larry biorąc udział w telewizyjnym konkursie wygrał wyjazd do hotelu La Costa Lotta. W tymże miejscu rozgrywa się cała gra. Nie znaczy to jednak, iż nie będzie tam pięknych kobiet. Nie! Wręcz przeciwnie, obiektów pożądań Larrego jest tu bardzo dużo, jednak nie każda z nich… jest kobietą. Cóż każdy się może pomylić 😉

Gra jest świetna, tryska humorem, który nie zawsze jest w dobrym guście, jednak mnie to nie zraziło, a nawet zachęciło do dalszego grania. Larry – facet nie posiadający kompleksów bez pardonu rusza na podbój kobiecych serc, nie zawsze się mu się to udaje, ale dzięki temu możemy się pośmiać. Maiłem okazję grać w polską wersję gry, którą spolszczył PLAY-IT. Nie liczcie na to, że dialogi będą mówione, niestety trzeba sobie czytać, chociaż dobrze, że są po polsku. Błędów w lokalizacji nie stwierdziłem, Larry’ego dostajemy w pudełku DVD wraz z pseudo instrukcją, bo te 2-3 strony to trochę mało. Najbardziej zachęcająca jest cena.

Choć nasz podrywacz jest w świetnej formie psychicznej, nie możemy tego powiedzieć o jego wyglądzie. Grafika podobna jest raczej do Larry’ego 1 niż 7 części. Pracuje w niskiej rozdzielczości z paletą 256 kolorów. Czasem trudno jest dojrzeć co jest co. Z muzyką jest już lepiej, przygrywają nam jakieś midiki, ogólnie jest fajnie. Jednak cóż to jest lipna grafika czy muzyka przy tak silnej osobowości naszego głównego bohatera.

Zapomniałbym wspomnieć o zagadkach. Są ekstremalnie trudne i nieraz musimy mocno wytężać swe zwoje mózgowe by choć troszkę posunąć się naprzód. Fajny jest interfejs, choć z początku może wydać się skomplikowany, np.: zadawałem sobie pytanie, do czego służy wskaźnik w kształcie rozporka?

Nad tą grą spędziłem trzy dni (noce;)) i w końcu udało się dojść do ostatecznego celu. Gra jest po prostu kultowa i tyle. Nie przeszkadza starodawna grafika, muzyka, grunt, że są śmieszne teksty, nietuzinkowe postacie i oczywiście Larry Laffer. Jeśli macie problemy z przejściem, piszcie, a może strzelę solucję na łamach AZ.

P.S. Podobno gra nie działa na Windows Me. Otóż nie jest to prawdą. Gdy zainstalujecie Larry’ego wejdźcie do głównego katalogu z grą. I znajdźcie plik „SIERRAW.EXE” (ma ikonę z logo firmy Sierra) Przed uruchomieniem zmieńcie paletę kolorów na 256 kolorową i naciśnijcie ten plik. Powinno pomóc.

Plusy

  • humor
  • fabuła
  • Larry

Minusy

  • grafika
  • muzyka
  • poziom trudności
  • mało czytelny interface

Ocena

8,5

Autor: Redakcja