Naszym celem w grze jest wykonywanie kolejnych zadań, ratowanie egzotycznych zwierzątek z opresji, robienie w bambuko złych facetów, podrywanie gorących panienek i kultowe gadanie tyłkiem. Wszystko to odbywać się będzie w niesamowitych lokacjach, zwiedzimy wzdłuż i wszerz posępne bawarskie zamczysko, laboratorium szalonego naukowca, pokład łodzi podwodnej a nawet Grenlandię. Nasz bohater będzie unikał płomieni, jeździł na śnieżnym skuterze, skakał po wielorybach, wykorzystywał swoje umiejętności karate w walce z blond-pięknościami, skorzysta też z najnowocześniejszych zdobyczy techniki – laptopów, super zegarków a la James Bond i działek laserowych. Wszystko po to, żeby zapewnić Wam doskonałą zabawę.
Jak widzicie, atrakcji tu od groma (a i tak wymieniłem tylko część z nich). Wszystkie przygody Ace’a graficznie stoją na wysokim poziomie (choć gra nie jest już nowa), wykonane są w konwencji filmu animowanego. Cukierkowa grafika może nie każdemu się podoba, ale w grze tego typu nie wyobraziłbym sobie innej. Lokacje i postaci są rysowane z jajem, wystarczy spojrzeć na na postać Ventury i sposób w jaki chodzi i stoi, a twarz sama rozszerzy się w uśmiechu. Niejakie zastrzeżenia można mieć do animacji (trochę mało klatek) ale gra zajmuje tylko jedną płytkę. Oprawa dźwiękowa także jest niezła – zwariowana muzyka i odgłosy pasują jak ulał do gry, która została całkowicie spolszczona (pamiętam, że wtedy była to jeszcze rzadkość) przez nieśmiertelny CD-Projekt w znakomity sposób – Od A do Z. Brawa należą się aktorom za dubbing – gość wcielający się w rolę Ace’a naprawdę się wczuwa! (możliwe, że po skończeniu nagrań skończył w białym pokoju bez klamek:)). Humor w grze jest wszechobecny i wszechmocny – jednakże nie ma róży bez kolców – często przy „śmiesznych” scenach chciało mi się co najwyżej płakać – zbyt dużo tu naciąganych gagów i dialogów. Poza tym nie jest to gra dla wszystkich – ci, którzy przedkładają angielski humor nad amerykański, mogą się srodze zawieść.
W Ace Venturze nie zabraknie zagadek logicznych – i tu kolejna wada: z niektórymi z nich poradziłby sobie przedszkolak, inne stanowiłyby nie lada wyzwanie dla członka Mensy, jeszcze inne zaś są w ogóle bez sensu (np. równie słynna co głupia i denerwująca zagadka z układaniem totemu (na szczęście na oryginalnym pudełku z grą jest jej rozwiązanie:))). Ta nierówność potrafi wkurzyć. Są też elementy zręcznościówki – niezbyt trudne zresztą. Będę się dalej czepiał – z tego, co wiem, gra przeznaczona jest dla młodych graczy, jednak sporo w niej elmentów wulgarnych i niesmacznych. Co prawda jest zabezpieczenie – blokada rodzicielska, ale nie zauważyłem, by wiele zmieniała. No i w końcu długość gry – gdyby nie wspomniane wcześniej „kwiatki” w postaci zagadek logicznych, grę ukończyłoby się w kilka wieczorów, a to stanowczo za mało, jak na przygodówkę, prawda?
Reasumując: cóż mogę powiedzieć – jeśli kochacie Ace Venturę, jego lekko przygłupawy humor i kreskówki – sięgnijcie po grę 7th Level, prawdopodobnie się nie zawiedziecie. Decyzję jak zawsze musieli będziecie podjąć sami.
Plusy
- dźwięk
- spolszczenie
- fajna grafika
Minusy
- czasem denny humor
- krótka
- niektóre zagadki
Ocena
6