Wszystko zaczęło się pewnego dnia w siedzibie policji. Od dłuższego czasu władze mają problemy ze schwytaniem złodzieja napadającego na banki. Chwytają się ostatniej deski ratunku i w stary, socjalistyczno – ludowy sposób znajdują kozła ofiarnego, którego przydzielają do tej sprawy. Pada na osobę, jakby się mogło wydawać, najmniej pasującą do tej misji – nastolatka Marka Hoopera.
Właśnie taką historyjkę wymyśliła sobie nasza rodzima firma. Już od początku widać, że tutaj nie ma co liczyć na poważną fabułę w stylu ,,uratuj świat” (czy dwa). Za to na pewno ubaw będzie po pachy. Zaczynając w obozie treningowym, już na początku dostaniemy trzy zadania, które zbyt logiczne nie są (a na dodatek rozwiązania są jeszcze lepsze), ale wszystko tworzy jedną świetną całość. Dialogi między postaciami są nasycone humorem. Marek ma do wielu rzeczy bardzo oryginalne komentarze i nieraz na waszej twarzy pojawi się charakterystyczny uśmieszek typu: „znowu se jaja robią”:). Przyjdzie wam wykonać kilka dziwnych czynności, które w normalnym życiu pewnie by nie przeszły, albo nie miałyby takiego efektu. Nie wierzycie? Spróbujcie np. złapać ptaka tak, jak w grze. Jeśli komuś się uda osobiście złożę mu gratulacje.
Co do tego wszystkiego, co widzimy na ekranie, to pomyślcie, jak wyglądały gry kilka lat temu, a będziecie mieli przed sobą Teenagenta. Na pewno nie uznam grafiki za wadę, byłoby to trochę nielogiczne. Napiszę tylko, że wtedy grafika była bardzo dobra i nie raziła tak jak teraz. Napisałem trochę o grafice, pora więc na to, co leci nam z głośników. Jak powszechnie wiadomo, muzyka nie starzeje się w takim tempie jak poprzednio opisywany element, więc musi, a przynajmniej powinna, się podobać. Wszystko jest odpowiednie wkomponowane w grę i ogólnie bardzo fajne.
W sprawie zagadek nikt nie powinien się przyczepić. Te są, tak samo jak gra, całkiem odjechane i niekiedy normalnie można się załamać :). Czasami rozwiązania są naprawdę zaskakujące i trzeba długo kombinować, żeby coś wymyślić. Jednak zapewniam Was, że warto się starać, żeby zobaczyć jak to wszystko się kończy.
Podczas samego grania spotkamy kilkanaście naprawdę oryginalnych postaci, spróbujemy poderwać dziewczynę i zrobić jeszcze kilka bardzo ciekawych rzeczy. Mnie najbardziej przypadł do gustu strażnik przed posiadłością Ciągwy. Rozmowa prowadzona z nim jest dość ciekawa, po fakcie człowiekowi do głowy przychodzą różne myśli. 🙂
Ogólnie gra jest naprawdę dobra. Warto w nią zagrać z kilku powodów (wymienione poniżej jako plusy:)). Oderwijcie się na chwilę od ratowania świata, mszczenia rodziny czy oczyszczania Antarktydy z Czegoś :). Pomóżcie zwalczyć jakiś problem w Polsce! (Hajże na Soplicę! – For)
Plusy
- grywalność
- humor
- muzyka
- to polska gra
- odstaje od schematów
Minusy
- grafika odczuła upływ czasu
- za długa to też nie jest...
Ocena
8