Zebius: Akcja gry dzieje się dawno temu na Bliskim Wschodzie. Główni bohaterowie to dwaj marynarze: ciemnowłosy Jazz – cwany przemytnik, właściciel statku „Dym” i blondyn Faust – kapitan „Mknącego w Półmroku”, człowiek o duszy romantyka, uczciwy i brzydzący się przemocą, choć czasami będzie musiał postępować wbrew swoim ideałom. Przeżyją oni wiele przygód w poszukiwaniu ukrytego skarbu (o którym dowiadujemy się z intro) i tajemniczej dziewczyny.
Aby ukończyć w pełni grę będziemy musieli zagrać kolejno obiema postaciami. Historie naszych bohaterów rozpoczynają się w tym samym momencie i toczą się równolegle wokół tych samych wydarzeń. Mimo, że Jazz i Faust początkowo się nie znają, to ich losy kilkukrotnie będą się ze sobą splatać. Na początku gry wybieramy, kim chcemy zagrać w pierwszej kolejności i tu polecam Jazza, bo wtedy w intro obejrzymy filmik, który wtajemniczy nas w historię skarbu i w trakcie rozgrywki lepiej poznamy zawiłości fabuły. Zaczynając Faustem, chwilami nie wiedzielibyśmy o co chodzi. Tego niestety autorzy programu nie dopracowali.
Jazz siedzi w areszcie w El-Erp, oczywiście za przemyt i jest świadkiem rozmowy między wystraszonym kupcem, przedstawiającym się jako Alkaim z Chaenu, a naczelnikiem tutejszej policji. Kupiec opowiada historię o tym jak on, jego bratanek Selim i sługa jako jedyni ocaleli z karawany napadniętej przez rozbójników, błąkali się przez wiele dni po pustyni, aż dotarli do wymarłego miasta. Tam w zrujnowanej świątyni znaleźli przeogromny skarb. Alkaim, zaślepiony chciwością, namawia sługę do pozbycia się bratanka, bo po co mieliby się z nim dzielić. Tak więc Selim zostaje zamordowany we śnie, a duch zmarłego prześladuje kupca i jego sługę aż do tej pory. Uciekając przed nim dotarli tu, do El-Erp i proszą o ochronę. Szef policji oczywiście odmawia, uznając tę opowieść za wymysł fantazji, kupiec odchodzi i w tym momencie zaczynamy grać. Jazz wychodzi z celi (zapomnieli zamknąć 🙂 ) i wdaje się w rozmowę z policjantem. Będzie musiał zdobyć pieniądze na wykupienie swego statku z aresztu, co oczywiście nie będzie proste. W trakcie rozgrywki dowiadujemy się ponadto, że w mieście miały miejsce dwa niewyjaśnione, brutalne morderstwa – ofiarom odcięto głowy. Skarb, o którym mówił kupiec, to też sprawa, której należałoby się przyjrzeć, zwłaszcza że okaże się, iż ta opowieść nie do końca była prawdziwa.
A oto co czeka nas gdy zagramy Faustem.
Faust przywozi tajemniczego podróżnika do El-Erp. Tam spotyka niezwykłej urody dziewczynę, która prosi aby zawiózł ją do Chaenu, ale ponieważ statek jest już wynajęty, Faust zmuszony jest odmówić. Dziewczyna odpływa innym statkiem na Czarne Wyspy, bo nikt nie chce płynąć do Chaenu, a Faust zaczyna żałować swojej decyzji, ponieważ nieznajoma bardzo mu się spodobała. Ale co to? Upuściła jakiś klejnot – okazuje się on być połówką kryształu. No cóż, trzeba będzie go oddać właścicielce, co oczywiście jest doskonałym pretekstem do nawiązania bliższej znajomości. Jak się domyślamy, to też nie będzie proste zadanie, bo port zostaje zamknięty ze względu na popełnione tajemnicze morderstwa i trzeba będzie znaleźć sposób na to, jak wydostać się z El-Erp, żeby można było wyruszyć na poszukiwanie dziewczyny. Ponadto Faust dowiaduje się, że jedną z ofiar mordu jest jego klient, toteż będzie musiał udowodnić, że nie ma z tym nic wspólnego.
Muszę przyznać, że fabuła Jazz & Faust jest trochę niespójna, zawiera luki i uproszczenia, a rozwiązywanie zagadek i prowadzenie rozmów z innymi postaciami nie za wiele wyjaśnia i nie zbliża nas do poznania tajemnicy. Właściwie wszystkiego dowiadujemy się z opowieści dziewczyny, ale trochę czasu upłynie zanim do tego dojdziemy. Tym bardziej, że oba scenariusze, mimo że niby się zazębiają, to jednak są między nimi różnice, co dodatkowo komplikuje zrozumienie o co w fabule tej gry chodzi.
Fabuła już opisana, można przejść dalej. Wyżej pisałem, że zapowiedzi Jazz & Faust były… Może inaczej – w zapowiedziach gra była przedstawiana jako bardzo dobra. Szczególnie (co już wcześniej wspomniałem) chwalona była grafika. Nie jest ona jednak tak do końca dobra. Owszem, lokacje są najwyższej jakości i są naprawdę pięknie narysowane. Spodobała mi się również animacja wody. Widać, że użyto dosyć dobrych efektów. Za to duży plus dla grafiki, jak i dla samej produkcji. Niestety, duży minus należy się za animacje postaci. Są one… okropne. Na pewno nie użyto dla stworzenia postaci jakichś zaawansowanych efektów graficznych, co niestety widać. Są one mało przejrzyste. Przy dialogach właściwie nie widać jakiegokolwiek ruchu ust. Z tego co pamiętam, w grze występowały (przynajmniej u mnie) dziwne błędy graficzne. Czasami postacie zanikały i dopiero po jakimś momencie wracały i ogólnie tekstury dziwnie się „zachowywały”.
Gdyby nie animacja postaci oraz występujące czasami przekłamania graficzne, grafika stałaby na o wiele wyższym poziomie. Najważniejsze, że nie przeszkadza to zbytnio w całej grze, bo błędy nie występują aż tak często, a do animacji postaci można się przyzwyczaić. Niestety, nie zmienia to faktu, że w roku 2001, można było zobaczyć gry z naprawdę wspaniałą grafiką (choćby wyżej wspomniana Mafia). Nawet więcej, można było i dalej można w te gry zagrać. Ot co. 🙂
Co do grania właśnie. W Jazz & Faust gra się bardzo łatwo. Do gry wystarczy sam nasz ukochany gryzoń. W grze występuje typowe dla takich przygodówek sterowanie point&click. Nie trzeba chyba wyjaśniać, cóż to za sterowanie, prawdziwi fani przygodówek na pewno wiedzą co to oznacza. 😉 Mnie to bardzo cieszy, bo jak już pewnie każdy wie (każdy kto czytał którąś z moich recenzji) nie cierpię jakichkolwiek wtrętów zręcznościowych w grach przygodowych (nie czuję jak rymuję…). W grze jest tylko jedna układanka, ale nie jest ona jakoś specjalnie trudna. Jeszcze na dodatek w grze jest taki błąd, że wcale nie trzeba przechodzić tej układanki. Podpowiem tylko, że wystarczyło (przynajmniej u mnie tak było, sam nie wiem, jak ja to zrobiłem) nacisnąć parę razy przycisk odpowiadający za wyjście do menu.
Produkcja ta jest naprawdę łatwa. Tak to zachwalam? Niestety nie do końca. Czasami jest aż za łatwa. Właściwie nie ma momentu, w którym zatrzymalibyśmy się na jakąś dłuższą chwilę. Co niestety przekłada się na samą długość grania. Całą grę, oboma bohaterami, przeszedłem w trzy wieczory, i to nawet nie takie długie wieczory. Łatwe zagadki, jedna prosta układanka i właściwie to wszystko. Jest to też jedna z niewielu przygodówek, w których nie spotykamy aż tak wielu przedmiotów w ekwipunku. Jest ich tyle, ile potrzeba i nie zdarza się, aby jakiś przedmiot nie był użyty w czasie gry. To jest na pewno zapisane na plus Jazz’owi & Faust’owi. 🙂 Jest jeszcze jedna wkurzająca rzecz, która psuje trochę całe granie. Gra jest liniowa aż do bólu. Nie można podnieść żadnego przedmiotu, dopóki nie okaże się, że jest potrzebny do popchnięcia akcji do przodu. Troszkę może to irytować, ale przyznam, że jeszcze nie widziałem przygodówki, która nie byłaby w jakimś stopniu liniowa. Lecz można było jakoś to rozwinąć. Ja twórcą gier nie jestem i nie ode mnie zależy czy gry przygodowe będą nieliniowe.
Może denerwować jeszcze jeden fakt. Nie mamy dostępu do następnej lokacji, dopóki nie porozmawiamy o niej z jakąś postacią. Jest to dziwny pomysł twórców gry, ale mnie on bardzo nie stresował i można z tym sobie poradzić dosyć szybko.
I jakie rzeczy mogą jeszcze pomagać w graniu w tak krótką grę? Oczywiście… dźwięk. Muzyka stoi na bardzo wysokim poziomie. Na pewno nie można jej nazwać „filmową”, ale też kiepską jej nie nazwiesz. Jest naprawdę bardzo dobra i świetnie jej się słucha. Same dźwięki w grze są bardzo dobre, właściwe dla każdej lokacji. Nie ma takiego momentu, że na pustyni na przykład uświadczymy odgłosy morza. Takich błędów widziałem w różnych grach dosyć sporo. I to nie w przygodówkach. 😉 Widać, że każdy twórca tego typu gier bardzo się stara nad każdą produkcją.
Gra Jazz & Faust trafiła na nasz rynek od razu w spolszczonej wersji. I jeśli jesteśmy już przy dźwięku, spolszczenie jest całkowite. Głosy są podłożone przez profesjonalnych polskich lektorów. Może niektórzy nie są tak profesjonalni, jak być powinni, ale większych mankamentów ni
Ocena